„Los utracony” - streszczenie
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
W łaźni przywiezionych położono na posadzkę i puszczono wodę. Potem owinięto ich kocem i zaniesiono do baraku, gdzie w końcu mogli poleżeć na pryczy.

Wyżywienie było takie samo, jak w Zeitz. W baraku co chwilę ktoś umierał, nie było nadziei na wyzdrowienie. Bohaterem opiekował się francuski doktor, także więzień. Nosił obozową kurtkę, czasami dawał chorym kostki cukru, klepał po twarzy, łaskotał po szyi, wszyscy go lubili. Za jego wstawiennictwem i prośbą, Gyrgy został przeniesiony do lepszego oddziału.

W nowym miejscu opiekę nad chorymi sprawował lekarz naczelny - wysoki, z czarnym kapeluszem na głosie, w białym fartuchu, spodniach w kant, błyszczących półbutach na nogach. Był Niemcem, więźniem obozu w Buchenwaldzie.

W tym baraku w każdej sali były prawdziwe łóżka (pojedyncze!), oddzielna pościel, stał stół i krzesła, w kącie znajdował się żelazny piec, w którym palił się ogień. Nad drzwiami wisiał głośnik, z którego rozchodziły się rozkazy, wydawane dla wszystkich sal. Jedzenie było dosyć dobre w porównaniu z tym w innych miejscach.

Salą, na której leżał Gyrgy, opiekował się pielęgniarz Pietka. Palił w piecu, mył podłogę, poprawiał chorym pościel, przynosił basen do łóżka. Spał na sali razem z nimi, co wieczór mówił im dobranoc, a rano dzień dobry, podawał zupę, prowadził karty chorobowe pacjentów, które podczas obchodu przeglądał lekarz naczelny.

Wszystko to, czego świadkiem był Gyrgy w tym szpitalu sprawiło, że pomyślał, że to jakiś żart, zaczął się jeszcze bardziej bać. Jeszcze w Oświęcimiu słyszał o takich miejscach, gdzie najpierw karmią, a później wycinają człowiekowi wszystkie organy...

Tymczasem Pietka z uśmiechem nosił go na rękach codziennie do ambulatorium zabiegowego, gdzie kładł na stół, a lekarz robił mu nowe nacięcia na biodrze, wyciskał ropę, wkładał gazę w środek rany, smarował maścią… chłopiec krzyczał wniebogłosy.

Chorych odwiedzali znajomi z innych baraków. Do Pietki co wieczór przychodzili na pogawędkę pielęgniarze z innych sal: Polak Zbyszek i Czech Bogusz, którego szczególnie lubił Gyrgy (przynosił mu chleb i konserwy mielone).

Nadeszła wiosna. Chłopiec pomału powracał do zdrowia, rany się goiły, zaczął wstawać z łóżka, chodzić. Pewnego dnia zapanowało ożywienie i bieganina. Słychać było warkot motorów, wystrzały z karabinów, szczekanie psów. Z głośnika popłynął rozkaz: wszyscy esesmani mieli natychmiast opuścić obóz. Jeszcze długo słychać było odgłosy bitwy, w końcu zapanowała cisza. Z megafonu na cały obóz rozeszła się wiadomość w kilku językach, że wszyscy są wolni, że obóz został wyzwolony!

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 - 


  Dowiedz się więcej
1  Recenzja „Dywizjonu 303”
2  Streszczenie Mszy za miasto Arras
3  Folwark zwierzęcy jako powieść parabola



Komentarze
artykuł / utwór: „Los utracony” - streszczenie







    Tagi: