I
Kiedy narrator miał sześć lat w książce „Historie prawdziwe” ujrzał obrazek, przedstawiający węża boa połykającego jakieś zwierzę. Z tej samej książki dowiedział się, że węże połykają swoją zdobycz w całości, a następnie zasypiają na pół roku, aby ją strawić. Po długich rozmyślaniach o przygodach w dżungli, sporządził rysunek, który przedstawiał słonia, zjedzonego przez węża. Pokazywał swoje dzieło dorosłym, dopytując się, czy wzbudza w nich strach, lecz każdy odpowiadał, że widzi kapelusz. Rozczarowany, narysował kolejny obrazek, na którym widać był słonia wewnątrz węża. Wówczas dorośli poradzili mu, aby nie interesował się dłużej wężami i zaczął się uczyć geografii, historii, rachunków i gramatyki. Rady te zniechęciły narratora do rozwijania talentu malarskiego. Uznał, że dorośli nie rozumieją samodzielnie wielu rzeczy, a wyjaśnianie im wszystkiego jest dla dzieci bardzo męczące. Z konieczności wybrał inny zawód i został pilotem. Wtedy okazało się, że nauka geografii była dla niego korzystna i pomocna w podróżach po całym świecie.


W swoim życiu narrator spotkał wielu poważnych ludzi. Gdy był przekonany, że poznał kogoś bystrzejszego, pokazywał mu swój pierwszy rysunek. Zawsze jednak słyszał tę samą odpowiedź, że przedstawia on kapelusz. Wówczas z takimi osobami nie rozmawiał już o wężach boa, ani o innych interesujących go zjawiskach. Prowadził dyskusje o brydżu, golfie i polityce, wzbudzając w rozmówcy zadowolenie, że poznał kogoś tak rozsądnego.

II
Przez wiele lat prowadził samotne życie, nie mając kogoś z kim mógłby szczerze porozmawiać. Ta sytuacja zmieniła się sześć lat temu, kiedy Pilot zmuszony był awaryjnie lądować na Saharze. Mając świadomość, że zapas wody wystarczy mu zaledwie na tydzień, postanowił sam naprawić awarię.

Wieczorem ułożył się do snu na piasku, bardziej niż dotychczas odczuwając swoją samotność. O brzasku słońca obudził go jakiś głosik, proszący, aby narysował mu owieczkę. Zaskoczony, zerwał się i ujrzał małego człowieczka, który wpatrywał się w niego poważnymi oczami. W tym miejscu, oddalonym o tysiące mil od ludzkich siedzib, spotkał chłopca, który nie był ani przerażony, ani zmęczony. Zapytał go, co tu robi, a malec powtórzył swoją prośbę. Pilot wyciągnął więc z kieszeni kartkę papieru oraz pióro i postanowił spełnić życzenie malca, choć wydawało mu się ono absurdalne. Wyjaśnił jednak, że nie potrafi rysować. Malec odparł, że to nie szkodzi. Czytaj dalej: Mały książę - streszczenie szczegółowe

Zobacz także inne artykuły w serwisie: Mały książę
  Dowiedz się więcej
1  Meksyk - polska emigracja
2  „Początek” - interpretacja tytułu
3  Charakterystyka Zenka Wójcika



Komentarze
artykuł / utwór: Streszczenie Małego księcia




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: